AKTUALNOŚCI  PSY DO ADOPCJI ZNALAZŁY DOM
 
  Strona główna   
  O schronisku  
  Kontakt  
  Możesz pomóc  
Adopcje
  Zanim adoptujesz  
  Warunki adopcji  
  Psy do adopcji   
  Galeria psiaków  
Inne
  Wspierają Nas  
  Nasze akcje  
  Księga Gości  
Psy w sztuce
  Aforyzmy  
  Wiersze  
  Opowiadania  
Schroniskowe życie
  Nasza codzienność  
  Nasze święta  
  Weterynarz   
 
czy chciałbyś zaadoptować zwierzę ?
tak
nie
nie wiem
Submit
Opowiadania
Opowiadania o psach

Zwierzenia psa

Nie jestem taki stary, ale nie chce mi się żyć. Od czterech lat jestem samotnym psem. Gdy byłem mały mieszkałem w dużym domu pod Warszawą. Wszyscy mnie wtedy lubili. Codziennie bawiłem się z Anią, córka moich państwa. Często jadałem jak ludzie. Nigdy nie dałem im odczuć, że coś mi nie smakowało. Kochałem ich bardzo. Ale gdy tylko urosłem, przestali mnie głaskać. Gdy łasiłem się do Ani, kopała mnie krzycząc, że jestem brzydki i stary. Przestali mnie karmić. Chodziłem głodny i opuszczony. Pewnego dnia wsadzili mnie do samochodu. Byli bardzo mili. Ucieszyłem się. Pomyślałem (tak, psy także myślą), że znów będzie tak jak dawniej. Gdy wjechaliśmy do Nałęczowa, mój pan wypchnął mnie z samochodu. I tak od czterech lat wałęsam się po Nałęczowie i okolicznych wioskach. Czasami cos ukradnę, czasami nakarmią mnie dobrzy kuracjusze. Takich jak ja, samotnych psów jest tu więcej. Najgorsza dla nas jest zima. Najsłabsze z nas wtedy umierają (tak, psy także umierają). Z utęsknieniem czekamy na wiosnę i lato. W lecie łatwiej żyć. Ale co to za życie, gdynie ma się swojego pana. To nie życie to psia wegetacja. Gdyby ktoś ulitował się i wziął mnie do siebie, będę wdzięczny do końca moich dni. Łatwo mnie rozpoznać. Jestem czarnym kundlem z białą łatką na szyi. Najczęściej można mnie spotkać w nałęczowskim parku. Siedzę wtedy przy stawie i patrzę na parę łabędzi.

Jan Stępień, tomik „cienie zmarłych”

sklep zoologiczny